Nazwa firmy

Publikacje

Dieta tasiemcowa

Dr med. wet. Marta Bogdanowicz-Kamirska

Kreślę naprędce kilka słów, zainspirowana programem telewizyjnym pt. Miasto Kobiet (odcinek 9), który przed chwilą obejrzałam w TVN Style.

http://tvnplayer.pl/programy-online/miasto-kobiet-odcinki,33/odcinek-9,S11E09,16100.html

Zaproszone do studia osoby opowiadały, że kupiły w internecie zestawy kapsułek z "zarodkami" tasiemca, które połykały przez kolejnych 30 dni. Spadek wagi według ich relacji pojawiał się błyskawicznie, już w ciągu pierwszego miesiąca "kuracji". Ekspert słuchał. Prowadzące były bardzo przejęte. Ja niezupełnie, niebawem wyjaśnię dlaczego.

Włos mi się zjeżył dopiero, gdy Pan Ekspert zaczął komentować. Początek wywodu Pana Doktora, dotyczący odpowiedzialności karnej za wprowadzanie do obrotu tego typu środków - w pełni się zgadzam. Następnie usłyszałam alternatywną, nieznaną dotąd nauce wersję cyklu życiowego tasiemca uzbrojonego i nieuzbrojonego.

Dowiedziałam się mianowicie, że zarażenie tymi tasiemcami następuje poprzez kontakt z odchodami zarażonego tasiemczycą człowieka. Ponadto Pan Ekspert, którego nazwiska szczęśliwie nie pomnę, powiedział, że człony tasiemca są niewidoczne gołym okiem. I że zarażony człowiek stanowi bezpośrednie źródło tasiemczycy dla innych ludzi. Prowadzące, które skądinąd bardzo lubię i cenię, słuchały, wierząc w każde słowo. W końcu komentował Ekspert. Lekarz. Pediatra.


Gwoli wyjaśnienia: tasiemce, uzbrojony i nieuzbrojony, są pasożytami dwużywicielskimi.

To oznacza, że ich cykl życiowy przebiega w organizmach dwóch żywicieli: żywiciela pośredniego (świnia, bydło) i ostatecznego (człowiek).

Otóż, żeby zarazić się tasiemcem uzbrojonym lub nieuzbrojonym, człowiek musi zjeść zarażone mięso wieprzowe lub wołowe. Nie ma fizycznej możliwości zarażenia bezpośrednio od drugiego człowieka, z kału, przez podanie ręki. Wydawałoby się, że Ekspert, pediatra, powinien to wiedzieć. Uczą o tym w gimnazjum, niegdyś było na biologii już w podstawówce. Cóż...

Wydalane człony tasiemców są widoczne gołym okiem, czasami mają kilka centymetrów, ponadto człony Taenia saginata (tasiemca nieuzbrojonego) mają zdolność samodzielnego ruchu i niekiedy samodzielnie aktywnie opuszczają organizm żywiciela.

W dalszej części programu Ekspert zastanawiał się nad procedurą pozyskiwania 'zarodków' tasiemca i dowodził, że laboratorium, które sprzedaje cudowny specyfik, izoluje owe "zarodki" z kału ludzi.

Ekhem. Mnie też zastanawiała technika pozyskiwania tych "zarodków", tak czysto teoretycznie, rzecz jasna. Droga prowadzi do... rzeźni. Tak, do rzeźni. Zaraz wyjaśnię, dlaczego.

Jedynym miejscem, w którym można pozyskać inwazyjne, groźne dla człowieka postaci tych dwóch tasiemców, czyli wągry, jest rzeźnia. Po uboju trzoda chlewna i bydło podlega obowiązkowemu badaniu przez lekarzy weterynarii. Istnieją specjalne procedury badania mięsa właśnie w kierunku wągrzycy, mięso zarażone wągrami jest eliminowane, nie może wejść do obrotu, nie znajdziemy go w sklepach. Lekarz weterynarii, który dopuści do obrotu mięso z wągrzycą, podlega odpowiedzialności karnej. Zatem jeśli szukać wągrzycy, to tylko w rzeźni ;) - podejrzewam, że tam bije serce tego biznesu, o ile oczywiście jest prawdziwy.

Przyznam, że kompletnie nie rozumiem jak wągry (inaczej cysticerkusy) mogłyby zostać zamknięte w kapsułkach i zachować zdolności inwazyjne. To musiałyby być bardzo zdeterminowane wągry, albo kapsułki przechowywane w chłodzie, zawierające surowe mięso - koniecznie surowe, bo obróbka termiczna po prostu niszczy ich zdolność do zarażania.

Szczerze mówiąc wydaje mi się, że dieta tasiemcowa to wielki pic na wodę. Mało prawdopodobne, by te cudowne kapsułki miały cokolwiek wspólnego z tasiemcem. Chętnie obejrzałabym zawartość kapsułki pod mikroskopem, ale moja ciekawość nie jest aż tak wielka, by poświęcić ponad 1000 PLN - nawet dobro nauki ma swoje granice.

Wygląda na to, że chudnięcie po tasiemcowej diecie to efekt placebo. Dlaczego? Zadziwił mnie spadek wagi już w pierwszym miesiącu po zarażeniu - w prawdziwej tasiemczycy objaw spadku wagi nie występuje - nie jest w ogóle wymieniany w podręcznikach :) Ponadto te dwa konkretne tasiemce są raczej długowieczne: wydalanie jaj zaczyna się dopiero po mniej więcej 3 miesiącach po zarażeniu, a sam tasiemiec może żyć nawet kilka lat. Objawy, takie jak bóle brzucha, wysypki itd. przychodzą z czasem.

Podsumowując: ktoś chyba wymyślił sobie niezły sposób na biznes i sprzedaje przez internet kapsułki z cukrem pudrem albo mąką ziemniaczaną ;)

Zdesperowani ludzie gotowi są na najbardziej szokujące posunięcia, by uzyskać wymarzoną wagę, w dobie implantów piersi i pompowania twarzy botoksem nie zdziwi mnie już nic. Nie dziwi mnie też, że ludzie niezwiązani z medycyną są w stanie, nomen omen, łyknąć bajeczkę o "zarodkach tasiemca" w kapsułce, bo parazytologia to raczej nie jest powszechnie znana dziedzina biologii. Nawet superinteligentne dziennikarki w studio (które nawiasem mówiąc bardzo lubię i cenię) wierzyły w każde słowo, bo działał autorytet lekarza, a ich wyuczone zawody nie mają wszak nic wspólnego z chorobami pasożytniczymi.

Natomiast mocno zastanawiająca jest dla mnie kompletna niewiedza na temat tasiemczyc zaproszonego do studia Eksperta, lekarza pediatry, który, mam wrażenie, nie został wciągnięty do studia z łapanki i prawdopodobnie wiedział wcześniej, o czym będzie program. W telewizji Pan Ekspert bywa często :)

Podręcznik Pawłowskiego i Stefaniaka to może za wiele, ale wystarczyłoby zapytać Google, żeby nie opowiadać bzdur.

Dr med. wet. Marta Bogdanowicz-Kamirska


Pasażerowie na gapę - czy ktoś wie, kto mieszka w psie? Krótko i zwięźle o chorobach odzwierzęcych.

Dr n. wet. Marta Bogdanowicz-Kamirska


PASAŻEROWIE NA GAPĘ - CZY KTOŚ WIE, CO MIESZKA W PSIE?


W codziennej praktyce weterynaryjnej bardzo często słyszę pytania dotyczące ‘pasażerów na gapę’, czyli pasożytów wewnętrznych:
- Jakie objawy ma zarobaczony pies?
- Czy zarobaczenie mojego psa jest dla mnie groźne?
- W jaki sposób mój pies może zarazić się robakami?
- Jak często należy odrobaczać zwierzę?

Właściciele psów i kotów bardzo często twierdzą, że ich pupil nie ma żadnych robaków, więc odrobaczenie wcale nie jest im potrzebne... Czy naprawdę mogą być tego pewni?

Polakom w ich domach towarzyszy około
6 mln psów oraz 7 mln kotów. Każde z tych zwierząt w trakcie swojego życia jest, było lub będzie żywicielem jednego z patogennych pasożytów. Zanieczyszczenie najbliższego otoczenia człowieka: trawników, alejek parkowych czy chodników i ulic odchodami zwierząt jest widoczne nawet gołym okiem. Najnowsze badania prowadzone przez wybitne ośrodki akademickie, a także Polską Akademię Nauk wykazały, iż skażenie środowiska formami inwazyjnymi pasożytów jest bardzo wysokie i sięga 60%! Statystycznie: co drugi trawnik miejski jest źródłem jaj pasożytów. A ile trawników odwiedza Państwa pies podczas codziennych spacerów?

Systematyczne odrobaczanie odgrywa kluczową rolę w profilaktyce chorób zwierząt, a także w zapobieganiu przenoszenia inwazji pasożytami na człowieka. Większość pasożytów wewnętrznych nie dość, że objada naszego pupila, to jeszcze zatruwa go szkodliwymi produktami swojej przemiany materii i nie pozwala układowi odpornościowemu funkcjonować tak jak należy, co sprawia, że zwierzak częściej choruje, a szczepienia ochronne nie wykazują odpowiedniej skuteczności.
Inwazje pasożytnicze przewodu pokarmowego powodują rozliczne dolegliwości, poczynając od lekkich biegunek, kończąc na niedokrwistości, wycieńczeniu a nawet śmierci.

Jaki robal może zamieszkać w naszym zwierzaku?
Skupimy się na trzech rodzajach pasożytów wewnętrznych – na pierwotniakach, oraz robakach płaskich i obłych.

Przedstawiciel pierwotniaków, Giardia sp
(zwana niegdyś Lamblią) to jednokomórkowy pasożyt jelitowy. Bardzo często występuje u psów i kotów. Najnowsze badania wykazały, że aż 50% psów i kotów to nosiciele Giardia! Niestety Giardia atakuje także człowieka, zatem nasz pupil może nas zarazić. Najczęstsza postacią tej inwazji u zwierząt jest bezobjawowe nosicielstwo-bezobjawowi nosiciele to ok. 90% zarażonych zwierząt. Zapobieganie zarażeniu jest trudne, właśnie ze względu na znaczącą liczbę bezobjawowych nosicieli. Każdy przypadek tej choroby należy leczyć ze względu na potencjalne zagrożenie zdrowia ludzkiego, gdyż giardioza bardzo łatwo przenosi się na ludzi, a zwłaszcza na dzieci!
Objawy, które mogą nasunąć nam podejrzenie, że nasz zwierzak cierpi na giardiozę to biegunka, spadek masy ciała, wzdęcia, alergiczne zmiany skórne. Cysty mogą pojawić się już w szóstej dobie po zarażeniu. Nosiciel wydala z kałem każdego dnia setki tysięcy cyst, które są bardzo odporne na czynniki środowiskowe i zachowują zdolność do zarażania przez kilka miesięcy.
Giardia jest najczęściej spotykanym pasożytem jelitowym u człowieka. Na zachorowanie najbardziej narażone są dzieci, ze względu na nie w pełni sprawny układ immunologiczny. Objawy u dzieci to zazwyczaj biegunki, brak apetytu, w skrajnych przypadkach zespół złego wchłaniania, a także alergiczne zmiany skórne, alergia i nietolerancja pokarmowa. Na szczęście giardiozę można skutecznie zwalczać- wystarczy trzydniowa terapia preparatem o szerokim spektrum działania, zawierajacym fenbendazol. Ze względu na bezpośrednie zagrożenie zdrowia ludzkiego, konieczne jest zachowanie podstawowych zasad higieny, czyli mycie rąk po zabawie z psem, kotem, czy tez po pracy w ogródku lub zabawie w piaskownicy.

Robaki płaskie, czyli tasiemce, mogą dostać się do organizmu naszego zwierzątka różnymi drogami. Tasiemiec pchli (Dipylidium caninum), jak sama nazwa wskazuje przenoszony jest przez pchły - aby się zarazić, nasz pies lub kot musi zjeść pchłę. Tasiemiec ten wywołuje u psa charakterystyczne ‘saneczkowanie’ spowodowane świądem okolic odbytu, a także zmatowienie włosa, biegunki, osłabienie. Ludzie mogą zarazić się poprzez przypadkowe połknięcie pchły czy wszoła, bądź też ich szczątków pozostałych na psiej czy kociej sierści.

Tasiemce bąblowcowe(Echinococus granulosus lub Echinococcus multilocularis) są zdecydowanie najbardziej niebezpieczne dla człowieka. Larwy tych tasiemców mogą znajdować się najczęściej w tzw. mięsie ‘dla psów’ z niepewnego źródła, czy wątróbce kupowanej dla kotów. Po przejściu kilku stadiów rozwojowych w organizmie psa lub kota, tasiemce te zaczynają produkować jaja, które stają się źródłem zarażenia dla człowieka. Po wniknięciu do organizmu żywiciela pośredniego, którym często jest człowiek, osiadła larwa tasiemca tworzy pęcherz bąblowcowy. Umiejscawia się najczęściej w wątrobie, rzadziej w płucach lub w ośrodkowym układzie nerwowym. W przypadku inwazji Echinococcus granulosus dochodzi do powstania cysty bąblowca jednokomorowego. Bąblowiec ten rośnie bardzo wolno; po miesiącu ma średnicę 1 mm, wielkość 1 cm uzyskuje w ciągu 1 roku, do rozmiarów maksymalnych: średnicy kilkunastu lub kilkudziesięciu centymetrów - dorasta w ciągu kilku do kilkudziesięciu lat. Torbiel pasożyta w 70% przypadków lokalizuje się w wątrobie, w 20% w płucach, natomiast u 3% zakażonych ludzi (zwłaszcza u dzieci) umiejscawia się w ośrodkowym układzie nerwowym.
Natomiast
Echinococcus multilocularis tworzy cystę bąblowcową wielokomorową. Rozwój cysty wielokomorowej jest znacznie szybszy, bąblowiec rozrasta się niczym nowotwór złośliwy, może nawet dawać przerzuty do odległych narządów! By uświadomić sobie, jak ciężką chorobą jest bąblowica wielokomorowa, wystarczy wspomnieć, że śmiertelność zarażonych osób waha się od 30 do 80%! W ostatnich latach w Europie stwierdzono blisko 600 przypadków echinokokozy, jednakże uważa się, że faktycznie było ich znacznie więcej. Zachodzi obawa, że ze względu na długi okres utajonego rozwoju choroby (nawet do 10 lat!!!), a także częste błędy diagnostyczne, polegające na myleniu echinokokozy z nowotworami wątroby, o wielu przypadkach dowiemy się dopiero po latach lub nigdy, bo nie zostaną one prawidłowo zdiagnozowane. Do roku 1980 występowanie Echinococcus multilocularis ograniczone było do 4 krajów w Europie. Natomiast do roku 2002 stwierdzono obecność tego tasiemca u lisów w kolejnych 9 krajach środkowej Europy, między innymi w Polsce! W naszym kraju w trakcie badań prowadzonych w latach 1994-2002 stwierdzono, iż liczba zwierząt zarażonych tasiemcami bąblowcowymi stale wzrasta.

Bardzo istotne w jest okresowe odrobaczanie psów. Zwalczanie echinokokozy u zwierząt domowych jest stosunkowo proste - wystarcza zastosowanie prazikwantelu w dawce 5 mg/kg mc zwierzęcia, w preparacie iniekcyjnym, bądź trzydniowa terapia lekiem zawierającym fenbendazol oraz prazikwantel. Stosowanie leków przeciwtasiemcowych u zwierząt towarzyszących co trzy miesiące zabezpiecza zwierzęta i ludzi przed chorobą. W walce z bąblowicą u ludzi kluczową rolę odgrywa profilaktyka. Prawdopodobnie najczęstszą przyczyną zarażenia się ludzi są jaja pasożyta uczepione jagód, poziomek, grzybów, oraz kontakty z zaniedbanymi zwierzętami, nie poddawanymi systematycznemu odrobaczaniu. Dlatego też warto starannie myć owoce runa leśnego przed jedzeniem. Zapobieganie bąblowicy polega na unikaniu kontaktu z psami niewiadomego pochodzenia, zachowaniu czystości rąk i środków spożywczych. Nie należy karmić psa mięsem lub podrobami pochodzącymi z niewiadomego źródła, gdyż mogą zawierać inwazyjne dla psa formy tasiemca.

Do
robaków obłych zaliczamy różne glisty, tęgoryjce oraz włosogłówki. W badaniach środowiskowych przeprowadzonych w Polsce stwierdzono obecność jaj glist w 10-50% badanego materiału (piasek z podwórek, parków, plaż). Największe skażenie stwierdzono w najbliższej okolicy alejek osiedlowych, wejść do budynków, boisk, placów zabaw i piaskownic. W optymalnych warunkach jaja stają się inwazyjne w ciągu 2-3 tygodni. Jaja glist są bardzo często przynoszone do domu ‘na butach’, a następnie, dzięki panującej w mieszkaniach temperaturze, osiągają stadium inwazyjne. To dlatego często diagnozowane są inwazje glist u kotów, które nigdy nie wychodzą z domu. Psy natomiast, wobec niepokojąco wysokiego skażenia środowiska, są zagrożone chorobą niemalże na każdym spacerze. Człowiek zaraża się poprzez zjedzenie inwazyjnych jaj glist znajdujących się w środowisku, bądź poprzez kontakt bezpośredni ze szczeniętami czy kociętami, u których zarażenie sięga 100%, ze względu na to, iż mogą zarazić się jeszcze w życiu płodowym bądź z mlekiem matki. W organizmie człowieka glisty nie przechodzą pełnego rozwoju. Z jaj wylęgają się larwy, których większość osadza się w wątrobie, część przenika do płuc, mózgu, gałki ocznej i mięśnia sercowego. Powodują one uszkodzenia narządów i związane z tym choroby, na przykład syndrom larwy trzewnej. Leczenie ludzi jest trudne i nie zawsze skuteczne. Zapobiegać tym inwazjom można wyłącznie poprzez systematyczne odrobaczanie psów i kotów, co ograniczy liczbę postaci dojrzałych pasożytów u zwierząt oraz jaj w środowisku. Unikanie zarażenia, wobec alarmująco wysokiego skażenia środowiska jajami pasożytów, jest niemożliwe. Program odrobaczania i środki do tego przeznaczone uzyskają Państwo u lekarza weterynarii.

Jak chronić siebie i swoje zwierzę przed zagrożeniem:
· W przypadku dorosłych zwierząt, optimum to regularne (minimum 2 razy w roku), prawidłowo przeprowadzone badania kału w kierunku lamblii i pozostałych pasożytów i zastosowanie w razie potrzeby odpowiednich leków przeciwrobaczych lub przeciwpierwotniaczych.
·
Zwierzęta młode odrobacza się kilkukrotnie, bez uprzedniej diagnostyki koproskopowej.
· Można także zastosować leki odrobaczające o szerokim spektrum działania, co najmniej 4 razy do roku, pod kontrolą lekarza weterynarii,

· Należy zawsze podawać karmę z pewnego źródła, mięso i podroby muszą być zbadane!!!

· Należy unikać podawania mięsa, ryb i podrobów na surowo.

Dr n. wet. Marta Bogdanowicz-Kamirska